Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: kiedy następuje zapłodnienie





Temat: Jestem ciekawa...
Witam! Wczoraj przeczytałam w necie na stronie jakiegoś producenhta
testów ciążowych,że jeśli któraś kobieta ma niereguralne cykle nie
wie kiedy powinna dostać @ to nie powinna robić testu wcześniej niż
19 dni po stosunku (tym po którym powinno nastąpić
zapłodnienie).Producent podawał też ze zdaża sie ze nawet w terminie
@ test może wyjść ujemny nawet gdy kobieta jest w ciąży bo np.
dużopiła wieczorem i mocz jest wtedy żadki i wtedy po paru dniach
proponuje go powtórzyć. Pozdr. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: śluz
Sa dwa typy sluzu: nieplodny: mlecznobialy, lub zoltawy, klaczkowaty,
nierozciagliwy i plodny.
Najbardziej pewnie interesuje Cie sluz plodny...
A wiec sluz plodny zazwyczaj jest przezroczysty jak bialko jaja kurzego (moze
byc tez wodnisty) co bardzo wazne - jest rozciagliwy. Daje uczucie sliskosci.
Sluz plodny jest produkowany przez szyjke macicy. Sygnal do produkcji sluzu
daja estrogeny, ktore produkowane sa przez rosnacy pecherzyk Grafaa. W
pecherzyku Grafaa jest jajeczko. Owulacja to uwolnienie jajeczka czyli
pekniecie pecherzyka Grafaa. Logiczne, ze im pecherzyk wiekszy tym wiecej
sluzu, tym blizej owulacji. Najlepiej jest sie starac o dziecko kiedy
zaobserwuje sie typowy sluz plodny. Sluz plodny pelni b. wazna role. Kwasne
srodowisko pochwy - b. kwasne, jest takie, by uchronic drogi rodne przed
bakteriami, grzybami i innymi paskudztwami, ale niszczy tez plemniki. W sluzie
plodnym plemniki bezpiecznie moga sie przemiescic w glab drog rodnych - do
jajowodu, gdzie nastepuje zaplodnienie. Nie zawsze kobieta obserwuje sluz
plodny - tak jak pisalam produkuje go szyjka macicy i nie zawsze wydostaje sie
na zewnatrz. Najwazniejsze, zeby byl. Obraz sluzu mozna porawic zazywajac
tabletki wiesiolka lub syrop gujazyl. Jesli trudno Ci stwierdzic czy Twoj sluz
to plodny czy nieplodny moze sprobuj z doswiadczeniem:
można sprawdzic czy śluz jest płodny czy nie wrzucając trochę do szklanki z
wodą, jeśli zatonie i sie porozłącza to jest niepłodny, a jeśli utworzy się
pływająca kuleczka to znaczy że płodny.
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: czy zawsze owulacja na 14 dni przed @?
Sluz plodny jest produkowany przez szyjke macicy. Do produkcji sluzu sklania
szyjke estrogen wydzielany przez rosnacy pecherzyk Grafaa. Moze tak byc, ze
pecherzyk zaczyna rosnac, ale cos zaburza jego wzrost i przestaje rosnac czy
nie peka... Wiec sila rzeczy pojawia sie sluz, ale owulacji moze nie byc akurat
wtedy... Albo moze jej w ogole nie byc... Daltego trudno cos wywnioskowac
opierajac sie jedynie na sluzie... Natomiast wielu nprowcow i lekarzy mowi, ze
jesli sie sluz plodny obserwuje to jest to dobry znak - bo spelnia on b. wazna
role w zaplodnieniu - sluz plodny jest nazywany inaczej przenikalnym, bo
plemniki w nim moga spokojnie przemieszczac sie wglab drog rodnych do jajowodu -
gdzie nastepuje zaplodnienie. Niektore kobiety sluzu plodnego nie widza na
zew., ale zachodza w ciaze - nie zawsze ten sluz splywa - wazne, zeby byl przy
szyjce przed owulacja. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Która z Was rozpoczyna starania po Nowym Roku???
ja 26 lat-Poznań, - właśnie trwa nasz pierwszy cykl starań - cieszę się
również że jest forum na którym możemy dzielić się wątpliwościami bo ja mam ich
non stop całe mnóstwo.ostatnio mnie intryguje jak szybko moze nastąpić
zapłodnienie od przytulania. i to takie niesamowite zastanawiać się czy to już
czy jeszcze nie.

pozdrawiam

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: BARDZO blada druga kreseczka na teście!
Ewelina blada kreska moze byc wynikiem jeszcze slabego stezenia HCG.
Zaplodnienie nastepuje w jajowodzie - a zagniezdzenie po 4 do 12 dni od
zaplodnienia. To zagniezdzenie zalezy od tego w ktorym odcinku jajowodu doszlo
do zaplodnienia i jak dluga droge zarodek musial przejsc. Ile dni masz wyzsza
temp. (mierzylas przez caly cykl?) Kotry to Twoj dzien cyklu i zazwyczaj jakiej
masz dlugosci? Jesli to ok 18 dni wyzszej temp. to lacznie z blada kreska
niemal 100% ciaza. Poczytaj wypowiedz lekarza odnosnie testow, kiedy ich wynik
moze byc niewiarygodny:
www.mediweb.pl/womens/wyswietl.php?id=706
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: postiron???????????/
Postinor to nie jest żadna aborcja.
Jest zaliczony przez Urząd Rejestracji Leków do środków antykoncepcyjnych.

Definicja WHO dot. "zapłodnienia"- nastepuje w chwili zagnieżdzenia się zarodka
w macicy. Postinor i inne preparaty tego typu( np. Escapelle), nie dopuszczają
do zagnieżdzenia, czyli zapobiegają ciązy.

Taka jest prawda, jedyna prawda....reszta to ideologia
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: postiron???????????/
> Definicja WHO dot. "zapłodnienia"- nastepuje w chwili zagnieżdzenia się
zarodka
>
> w macicy. Postinor i inne preparaty tego typu( np. Escapelle), nie
dopuszczają
> do zagnieżdzenia, czyli zapobiegają ciązy.

pl.wikipedia.org/wiki/Zap%C5%82odnienie
>
> Taka jest prawda, jedyna prawda....reszta to ideologia

a moze inaczej - "punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia" czyli "jak komu
wygodnie"
fakt to fakt z tym nie zawalczysz
co prawda o aborcji w tym przypadku nie ma mowy, tak samo jak
o "wczesnoporonnosci" srodka, jednak watpliwosci pozostaja skoro rodza sie
takie pytania
to dyskusja w typie od kiedy szare zaczyna byc czarne i jak dalece mozna sie
posunac zeby szare jeszcze szarym nazywac

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Przyszla kryska.....
No, to by było wspaniale, gdyby tak było...ale przecież zapłodnienie następuje ok. 10-14 dni po 1-ym dniu miesiączki. Jak sądzisz? Swoją drogą ciekawa jestem jak to będą liczyć, no bo w tym przypadku jeśli któraś by zaszła po 13 ym a termin ostatniej miesiączki jest przed 13ym? Oczywiście planując dzidzię, nie sądzę,aby kobieta tylko podejmowała taka decyzję ze względu na urlop. Serdecznie Ci gratuluję Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Przyszla kryska.....
mynia napisała/ł: > No, to by było wspaniale, gdyby tak było...ale przecież zapłodnienie następuje ok. 10-14 dni po 1-ym dniu miesiączki. Teoretycznie, choc nie do konca. Wszystko zalezy od dlugosci cyklu i od innych zdarzen (stad kalendarzy kjest taki zawodny). > Swoją drogą ciekawa jestem jak to będą liczyć, no bo w tym przypadku jeśli któraś by zaszła po 13 ym a termin ostatniej miesiączki jest przed 13ym? Mysle, ze za date zajscia w ciaze przyjma date ostatniej miesiaczki (do tej pory zawsze lekarze tak robili, nie wiem, dlaczego mialaby sie praktyka lekarska (uznana na calym swiecie) przyjac. Dla lekarza jestem w 5 tygodniu ciazy i tak zapewne zapisze na kacie ciazy. > Oczywiście planując dzidzię, nie sądzę,aby kobieta tylko podejmowała taka decyzję ze względu na urlop. Szczerze mowiac - wpadlismy. Jak widac prezewatywy sa strasznie zawodne. > Serdecznie Ci gratuluję Dzieki. Trzymam za Ciebie kciuki. YM Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Zarodek 245g - ile mogło minąć od zapłodnienia?


p47 pisze:

| Wniosek,- każda kobieta w wieku prokreacyjnym co miesiąc przez 2 tyg (na
| wszelki wypadek) jest w ciąży;-))

Ujęłabym to inaczej - w każdym prawidłowym cyklu (takim, w czasie którego
dochodzi do owulacji) żyje sobie zarodek (potencjalny) przez 2 tygodnie.
Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia, to obumiera, ale jeśli dojdzie do
zapłodnienia, to już ma za sobą 2 tygodnie życia :-). Dlatego kobieta,
która jest w ciąży od dwóch tygodni, nosi w sobie zarodek
_czterotygodniowy_. Dla mężczyzny ważny jest fakt zapłodnienia (z punktu
widzenia ustalenia ojcostwa), więc powinien sobie odjąć te 2 tygodnie -
tak na chłopski rozum, bo w praktyce nie można tego tak superdokładnie
ustalić.


Nie sadziłem, że mój niewinny żart moze wywołac taka dyskusję i niestety
prezentację błędnych  teorii;-)

Powyzsze tłumaczenie jest bowiem całkowicie błędne!! - jesli nie miało
miejsca zapłodnienie to oczywiście żaden zarodek nie żył sobie przez 2 tyg
itp. bo zarodek powstaje dopiero i wyłacznie w wyniku ZAPŁODNIENIA. Bez
zapłodnienia nie ma mowy o zadnym zarodku!!
Twierdzenie, ze kobieta będaca w ciązy od 2 tyg nosi juz zarodek 4
tygodniowy to juz podwójne curiosum, bo w istocie jest dokładnie odwrotnie,-
kobieta będaca w ciąży od 4 tyg.(wg przyjętej metody obliczania wieku ciąży)
nosi w sobie zarodek zazwyczaj zaledwie 2 tygodniowy!

Swoją drogą zupełnie nie rozumiem, dlaczego lekarze przyjęli taki dziwaczny
sposób obliczania zaawansowania wieku ciązy;- mimo, że moment zapłodnienia
to niekoniecznie 2 tyg po końcu miesiączki, to przyjecie początku ciązy jako
data konca miesiączki + 2 tyg byłoby zawsze bardziej zblizone do jej
faktycznego rozpoczecia i wyeliminowałoby sprzeczne z logika założenie, że
zapłodnienie nastepuje w +/- 2 tyg. ciązy, a także obliczeniowy wiek ciązy z
większą dokładnością odpowiadałby faktycznemu..

p47

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Zarodek 245g - ile mogło minąć od zapłodnienia?
p47 pisze:


Powyzsze tłumaczenie jest bowiem całkowicie błędne!! - jesli nie miało
miejsca zapłodnienie to oczywiście żaden zarodek nie żył sobie przez 2 tyg
itp. bo zarodek powstaje dopiero i wyłacznie w wyniku ZAPŁODNIENIA. Bez
zapłodnienia nie ma mowy o zadnym zarodku!!


Wiedziałam, że się przyczepisz! Powinnam zarodek napisać w cudzysłowie
albo po prostu jajeczko. Chodziło mi o _potencjalny_ zarodek (o czym
zresztą napisałam) albo o ten zarodek, który już ma te 4 tygodnie. Przy
odrobinie dobrej woli można to było zrozumieć :/


Twierdzenie, ze kobieta będaca w ciązy od 2 tyg nosi juz zarodek 4
tygodniowy to juz podwójne curiosum, bo w istocie jest dokładnie odwrotnie,-
kobieta będaca w ciąży od 4 tyg.(wg przyjętej metody obliczania wieku ciąży)
nosi w sobie zarodek zazwyczaj zaledwie 2 tygodniowy!


No tak, ale to nie są jednak dwa niezależne twory - drugi jest
konsekwencją/ ciągłością pierwszego, czyli w sumie czas jego trwania
można liczyć wspólnie, no nie?


Swoją drogą zupełnie nie rozumiem, dlaczego lekarze przyjęli taki dziwaczny
sposób obliczania zaawansowania wieku ciązy;- mimo, że moment zapłodnienia
to niekoniecznie 2 tyg po końcu miesiączki, to przyjecie początku ciązy jako
data konca miesiączki + 2 tyg byłoby zawsze bardziej zblizone do jej
faktycznego rozpoczecia i wyeliminowałoby sprzeczne z logika założenie, że
zapłodnienie nastepuje w +/- 2 tyg. ciązy, a także obliczeniowy wiek ciązy z
większą dokładnością odpowiadałby faktycznemu..


Przyjęli tak, bo nie zawsze, a właściwie rzadko, można ustalić dokładny
moment (dzień) zapłodnienia. A jedynym pewnym dniem w tym wszystkim jest
dzień ostatniej miesiączki.

Pozdrawiam
Ewa

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Kopacz: Nie będzie polemiki z biskupami o finan...
> Natomiast jak plemnik laczy sie z jajeczkiem (nastepuje
> zaplodnienie) to powstaje zywa istota,

Chcesz powiedzieć, że plemnik nie jest żywy? Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: "In vitro to produkowanie dzieci. Polski katoli...
Połączenie komórki jajowej i plemnika nazywa sie zapłodnieniem.
Poczecie to jakis teologiczny termin .Zapłodnienie nastepuje w
organizmie ,albo na szkiełku ,ot i wszystko. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Jak rozmnażają się muminki?
Tata Muminka wkłada swój członek do pochwy Mamy Muminka i po kilku ruchach następuje zapłodnienie. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: dziewczyny-w sprawie testu ciazowego
na opakowaniu jest napisane, ze 10. dnia po dniu, w ktorym moglo nastapic
zaplodnienie, wynik jest raczej miarodajny. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Do dziewczyn które były w ciąży.
to niby kiedy mialo nastapic zaplodnienie? na poczatku cyklu?
test robi sie d niu spodziewanej miesiaczki. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Antykoncepcja po
W momencie zapłodnienia następuje poczęcie nowej istoty ludzkiej. jeśli więc
nie pozwolisz jej na inplantację w macicy, tym samym skazujesz ją na śmierć.
czyli poronienie Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Mam do was małe pytanko :-) dot.owulacji
Zapłodnienie następuje w jajowodzie i zarodek wędruje soobie do macicy i tam
się zagnieżdża.
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: co drugi dzień
Nie muszę sprawdzać na stronach, bo 6 lat się uczę medycyny i jest to dla mnie całkowicie logiczne i banalne. Nie wiem może ja coś źle tłumaczę. Progesteron jest odpowiedzialny za wzrost temperatury. W momencie kiedy jest jajeczkowanie w jajniku w miejscu po pęcherzyku dominującym powstaje pęcherzyk Graffa, który produkuje ten hormon. Tymczasem komórka jajowa po owulacji przez 24 godziny "podróżuje" i jest żywa.Owulacją nazywamy sam moment wydostania się komórki jajowej z jajnika. Jeśli w bańce jajowodu nie napotka plemników umiera. Oczywiście ja piszę o fizjologii...
Co do codziennej miłości to raczej nie są to informacje wyssane z palca i może kiedyś poszukam w internecie badań naukowych potwierdzających to co mówią lekarze z Kliniki przy ul. Starynkiewicza w Warszawie(która zresztą zajmuje się leczeniem niepłodności). Może lekko przejaskrawiłam z nazywaniem tego antykoncepcją, ale znacznie zmniejsza to szansę zajścia w ciążę.
Normy plemników na wskazanej przez Panią stronie zgadzają się z tym, co ja przytoczyłam(te same wg WHO).
Stres przy mierzeniu temperatury mnie przekonuje. Będę o tym pamiętać, że niektóre moje pacjentki może to stresować.
Co do długości drugiej fazy cyklu... Jeżeli wszystko jest prawidłowo to pierwsza faza cyklu może mieć różną długość a druga zawsze trwa 14 dni- powtarzam jeżeli wszystko jest prawidłowo.
Niepłodność w Polsce dotyczy 14 % par. To chyba dużo.
Zastanawiam, czy ta cała wiedza(prawdziwa bądź nie)nie jest czynnikiem ryzyka niepłodności pochodzenia psychicznego, bo taka też jest...

Chciałam powiedzieć,że ja też czekam na dziecko. Moje pierwsze dziecko poczęło się z miłości co drugi dzień, choć wtedy jeszcze nic mi nie było wiadomo na ten temat. Poprostu miałam znajomych, którzy opowiadali jak to w 10 dniu pod rząd starań nie mogli już prawie na siebie patrzeć(ale też im się udało)- doszłam do wniosku, że ja chcę dziecko miłości a nie poświęcenia.
Jakiekolwiek metody nie stosujemy to myślę, że najskuteczniejsza jest jednak modlitwa : )). Bo to Pan Bóg daje dzieci a nie owulacja.
Owulacja może być. Może nastąpić zapłodnienie i nawet zagnieżdżenie a potem poronienie : (((, tak szybko, że nawet się nie zoorintujemy, że byłyśmy w ciąży.


Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: co to znaczy?
No niestety wiekszosc lekarzy jakby zapominala jaki wplyw maja hormony na cykl
kobiety no comment. Ja tez sie spotkalam z wysmianiem moich wykresow.

Plamienia wcale nie musza utrudniac zajscie w ciaze - wazne, by faza wyzszych
temp. trwala min 10 dni. Na forum czesto slyszalam, ze dziewczyny przeczuwaly,
ze sa w ciazy, bo nie bylo plamien przed okresem.

Jesli chodzi o zaplodnienie to zaplodnienie nastepuje w fazie drugiej (jesli
dzielic cykl kobiety na dwie czesci - wyzszych i nizszych temperatur). Skrotowo
najpierw jest faza pierwsza - nizszych temp. potem owulacja (uwolnienie
jajeczka z pecherzyka Grafaa) - od owulacji temp. sa wyzsze. Temp. podnosi
progesteron, ktory wydziela przeksztalcony w cialko zolte peknienty pecherzyk
Grafaa. Jajeczko wypada z peknietego pecherzyka, przechwytuje je jajowod i
zaplodnienie nastepuje w jajowodzie jesli jajeczko spotka po drodze plemnik
Zaplodniona komorka wedruje sobie przez jajowod dzielac sie, ale nie
powiekszajac swojej objetosci, jak dotrze do macicy a jest to najczesciej od 4
do 12 dni od zaplodnienia (ktore bylo na pocz. fazy 2 w jajowodzie)zaplodniony
zarodek zagniezdza sei w macicy i zaczyna wysylac hormon Hcg - to jest sygnal
do cialka zoltego, by zwiekszyc ilosc produkowanego progesteronu - hormonu
utrzymujacego ciaze. jesli do zaplodnienia nie dochodzi to cialko zolte powoli
przeksztalca sie w cialko bialawe, a nastepnie zanika - nastepuje spadek
progesteronu i @. Poczytajcie sobie jakikolwiek podrecznik do biologii nawet z
wyzszych klas podstawowki - do zaplodnienia dochodzi po owulacji czyli jesli
dzieli sie cykl kobiety na temp. niz. i wyz to do zaplodnienia dochodzi w 2
fazie. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: co to jest "insymilacja"?
Zapewne chodzi o inseminację, czyli sztuczne zapłodnienie.

To rzeczywiście coś innego niż in vitro: zapłodnienie in vitro (łac. "w szkle") polega na połączeniu komórki jajowej i plemnika w naczyniu laboratoryjnym (stąd "dzieci z probówki"), poza organizmem kobiety. W inseminacji zapłodnienie następuje w organizmie, jednak nie w wyniku normalnego stosunku małżeńskiego, ale poprzez podanie (wstrzyknięcie) do macicy nasienia uprzednio pobranego od mężczyzny.

Nie jest prawdą, że inseminacja jest "dozwolona przez papieża", ale jest w tym stwierdzeniu ziarno prawdy. Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania "Donum vitae" głosi:
"Nie można dopuścić sztucznego zapłodnienia homologicznego wewnątrz małżeństwa za wyjątkiem przypadku, w którym środek techniczny nie zastępuje aktu małżeńskiego, lecz służy jako ułatwienie i pomoc do osiągnięcia jego naturalnego celu."
Całość tekstu tu:
www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_19.html

Inseminacja w takiej postaci, jak się ją standardowo przeprowadza, tzn. z wykorzystaniem nasienia uzyskanego w drodze masturbacji, bez związku z jakimkolwiek konkretnym aktem małżeńskim, któremu interwencja lekarza mogłaby posłużyć jako "ułatwienie i pomoc do osiągnięcia jego naturalnego celu", z całą pewnością tego kryterium nie spełnia. Nie jest jasne, czy Kongregacja Nauki Wiary formułując ten wyjątek miała intencję dopuścić jakąkolwiek istniejącą procedurę rozrodu wspomaganego, czy jedynie wskazać warunki, jakie taka procedura musiałaby spełnić, żeby ewentualnie mogła zostać zaakceptowana. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: nieświątecznie - zagrożenie ciąży... :(
makaryna napisała:

> anahella napisała:
>
> > Ktory grecki bog mordowal dzieci?
> >
> >
> Pewnie chodzi Ci o Kronosa, czyli "naszego" Saturna...

No wlasnie. Ale "dzieciobojstwo" to tez Uran, ktory stracil swoje dzieci do
Tartaru.

Mamy wiec mordercza rodzinke: Uran - kochany tatus, ktory zwala dzieci do
"piekla", jeden z nich sie ratuje, czyli Saturn. Najpierw kastruje tatusia a
potem morduje wlasne potomstwo. Wsrod bostw jednak smierc nie jest zjawiskiem
tak powszchenym jak u ludzi, wiec jeden cwaniak (Jowisz) ratuje sie i
wspanialomyslnie przebacza tatusiowi uprzednio ratujac polkniete rodzenstwo.

Mysle, ze brak dzieci moze sie wiazac z roznymi ukladami w horoskopie, ale
przede wszystkim chyba szukamy polaczen planet odpowiedzialnych za dzieci z
Uranem i/lub Saturnem. Oczywiscie Saturn lub Uran w V nie oznacza automatycznie
poronien, usuwania ciazy czy wrecz dzieciobojstwa!

Zastanawiam sie nad innymi mocnymi planetami meskimi: Marsem i Plutonem. Nie mam
pojecia czy ich uklady (poprzez aspekty lub wladztwa) maja z tym jakis zwiazek,
ale mysle ze jak zwykle - o kazdym wydarzeniu decyduje caly horoskop.

Znam przypadek. W natalu jest Saturn w kwinkunksie do Urana. Uran jest w V. Przy
tranzycie Saturna przez Urana wlascicielka horokopu usunela ciaze. Nie mam juz
tego horoskopu, ale w tranzytach miala wtedy ostro - mnostwo aspektow do roznych
planet w horoskopie, dlatego nie sadze by jeden Saturn na planecie w V domu
stanowil o przerwaniu zyciu dziecka.

Przyznam, ze w tym temacie potrafie postawic wiecej pytan niz udzielic
odpowiedzi. Nie wiem czy "poronieniowy" horoskop kobiety dziala sam w sobie, czy
musi tu sie nalozyc energia horoskopu ojca dziecka. Pewnie to drugie.

No i jeszcze jedna rzecz. Na pewno nie sam tranzyt do horoskopu matki tu dziala.
Zanim nastepuje poronienie musi nastapic zaplodnienie, a horoskopu tegoz czesto
nie mamy, a nigdy na pewno nie znamy godziny.


> Ale byc moze chodzi tu tez o Lilith

Lilith nie byla greckim bogiem. To demon z mitologii zydowskiej.

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Ja juz nic nie wiem...
Najlepiej zaczac od momentu zaobserwowania plodnego sluzu dobrej jakosci.
Plemniki dojrzewaja w sluzie. Dla wyjasnienia wklejam fragment artykulu z mamo-
tato
Jajeczko wychwytywane jest natychmiast przez strzępki jajowodów. U kobiety z
niedorozwojem czy brakiem jednego jajowodu, podobnie jak w przypadku jajników,
pracę przejmuje ten zdrowy. Możliwe jest wychwycenie jajeczka przez przeciwny
jajowód co do jajnika, z którego zostało uwolnione. Już w tzw. bańce jajowodu
następuje zapłodnienie. Oczywiście może tez dokonać się w każdym innym odcinku
jajowodu. Niektórzy badacze wysnuli teorię, że komórka jajowa wydziela pewne
substancje chemiczne, które powodują, że plemniki nie maja problemu ze
znalezieniem jej. Jajeczko zwykle żyje 12-24 h, choć podejrzewa się, że do
zapłodnienia zdolne jest tylko przez 6 godzin. Badania wykazały, że stosunek
seksualny tuż po owulacji bardzo ogranicza szanse na zajście w ciążę. Plemniki
zwykle docierają do jajowodów w ciągu kilkunastu minut, ale nie maja zdolności
do zapłodnienia. Potrzebują około 6 godzin pobytu w szyjce macicy podlegając
procesowi tzw. kapacytacji, aby osiągnąć ostateczna dojrzałość. Dlatego
najlepszy czas na stosunek to dzień przed czy dzień jajeczkowania, a nie dzień
po. Plemniki zdolne są do zapłodnienia średnio 24-48 godzin. W przyjaznych
warunkach, w obecności śluzu płodnego w drogach rodnych kobiety, potrafią
przeżyć nawet 5 dni. Z praktycznego punktu widzenia płodnym okresem jest czas
dwa dni przed owulacją i jeden po. Ma to jednak znaczenie raczej w momencie,
kiedy nie znamy dokładnego czasu uwolnienia jajeczka (owulacja nie jest u
kobiety czymś łatwo rozpoznawalnym).


Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: nowa
Podstawowe informacje:
A wiec szczegoly dotyczace mierzenia temperatury:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19585&w=32471146
Co do obserwacji sluzu:
wystarczy zekrnac na papier toaletowy po wizycie na siusiu w klopiku jaki masz
sluz. A wiec rozrozniamy 2 rodzaje sluzu: typu nieplodnego (bialawy lub
zoltawy, grudkowy, nie ciagnacy sie) i sluz typu plodnego wygladem
przypominajacy bialko jaja kurzego. Sluz plodny pelni b wazna role - srodowisko
pochwy jest kwasne, dla ochrony narzadow plciowych kobiety przed atakiem
grzybow, drozdzy i innych paskudztw ale nie sprzyja tez plemnikom, ktre gina
zanim "dobiegna" do jajeczka. Sluz plodny chroni plemniki, odzywia je - w nim
tez dojrzewaja, ulatwia plemnikom przemieszczanie sie w glab drog rodnych
kobiety - do jajowodu, gdzie nastepuje zaplodnienie.
Generalnie wg tej metody jesli chcesz miec dziecko wspolzyjesz w dniach "sluzu
plodnego", jesli nie to 4 dzien po tzw. szczycie sluzu jest dniem nieplodnym.
(szczyt sluzu to OSTATNI DZIEN W KTORYM OBSERWUJESZ WYSTAPIENIE SLUZU PLODNEGO)
NPR bazuje na tym, ze za plodnosc kobiety odpowiadaja hormony i te hormony maja
wplyw na PTC, ktora w okresie przedowulacyjnym jest nizsza, by wzrosnac min. 2
kreski w okresie okolowulacyjnym. Taka wyzsza temp. utrzymuje sie juz na
wyzszym poziomie az do okresu. Wyzsza temp powoduje progesteron, ktory jest
hormonem odpowiedzialnym za utrzymanie ciazy. Gdy nie dochodzi do zaplonienia
poziom progesteronu spada i spada tez temperatura - w przeddzien okrsu lub w
pierwszych dniach jego trwania.
Gdy wykres jest 2 fazowy (faza nizszych tepm, za ktore odpowadaja estrogeny i
faza wyzszych temp.) swiadczy, ze kobieta ma owulacje czyli jest zdolna do
poczecia dziecka. Prawidlowa dlugosc 2 fazy (wyzszych temp.) waha sie w
zaleznosci od organizmu danej kobiety. Przyjmuje sie, ze zazwyczaj powinna ona
miec dlugosc min 10 dni - 2 faza krotsza niz 10 moze powodowac, ze zaplodniony
zarodek nie bedzie mial wystarczajaco czasu zeby sie zagniezdzc.
Tu znajdziesz wykresy (owulacyjne, bezowulacyjne, ciazowe i w trakcie leczenia)
www.mamo-tato.pl/article_sect.php?s_id=5&ss_id=8
Jeszcze podaje link do Forum Naturalnego Planowania Rodziny - trzeba wziac
poprawke na wypowiedzi niektorych osob... Pamietaj, ze npr to nie wyliczanka a
obserwacje... Z roznych powodow (choroba, stres) owulacja moze Ci sie
przesunac...
To tak w duzym skrocie - mam nadzieje, ze pomoglam, a nie namotalam
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: zboki pieprzone - może jaka krucjatę zrobić na to
Czy Tobie sie wydaje, ze u ptakow zaplodnienie nastepuje zewnetrznie? Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Kara śmierci
POCZĘCIE DZIECKA

Następuje w momencie zapłodnienia. Łacińskie słowo conceptio należy tłumaczyć
jako poczęcie dziecka, gdy rozpatruje się moment rozpoczęcia życia osobniczego
istoty ludzkiej, a jako zapłodnienie, gdy bierze się pod uwagę losy łączących
się ze sobą komórek rozrodczych. Są to bowiem dwa różne określenia, używane
zależnie od punktu odniesienia. Zapłodnienie następuje w obrębie bańki jajowodu.
Plemnik, łącząc się z komórką jajową, tworzy zygotę, która jest już pierwszą
komórką nowego organizmu, a jednocześnie stanowi jego całość. Zawiera ona bowiem
komplet genów nowej istoty ludzkiej. Pochodzą one w połowie od matki, a w
połowie od ojca, i dlatego ta nowa istota ludzka nie może być traktowana jako
część organizmu matki, mimo tego, że znajduje się wewnątrz ciała matki. Geny
zawierają materialne podłoże wszystkich cech dziedzicznych, wraz z biologicznym
programem ich rozwoju w poszczególnych etapach życia osobniczego od momentu
poczęcia do śmierci. Z punktu widzenia nauk przyrodniczych (genetyki i
embriologii) istota ludzka od momentu poczęcia posiada komplet swoich
właściwości biologicznych, jest żywa i zdolna do dalszego rozwoju. Powstała z
ludzkich komórek rozrodczych istota żywa od momentu poczęcia jest człowiekiem.
Wymaga ona, podobnie jak każdy inny organizm żywy, określonego środowiska
życiowego i dostarczania substancji odżywczych, które zapewnia jej organizm
matki aż do porodu. Karmione piersią nadal otrzymuje substancje odżywcze za
pośrednictwem matki.

Z. Bielańska-Osuchowska, Jak zaczyna się życie człowieka?, Warszawa 1994.

ZSz

Instytut Studiów nad Rodziną UKSW
©Copyright by Fundacja "Pomoc Rodzinie"
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Już bliski jest dzień, gdy Kościół ze wstydem...
Najśmieszniejsze jest to, że tak właściwie to się zgadzamy Tzn co do idei,
niekoniecznie co do szczegółów.

dokowski napisał:

> Zapłodnienie ciągnie się przez długie minuty, potem następne kilkanaście
> minut mieszają się geny. Skala czasowa jest nieco inna, jednak jakościowo
> dylemat jest ten sam, nie wiadomo w którym chwili następuje zapłodnienie czy
> poczęcie.

Jak zresztą i poród. Pozwolę sobie jednak podtrzymać to co napisałem - skala
czasowa jest znacząco różna.

> Poza tym dla prawa (dla ducha praworządności) taka definicja jest
> niepotrzebna. Prawo potrzebuje udowodnić winę, a więc dla prawa istotne
> powinno być, żeby płód był już podmiotem ludzkim bez wątpliwości.

I tu mamy rozbieżność. Nie tyle między nami (nie wiem czemu uznałeś mnie za
kościelnego oszołoma, po prostu nie lubię nadmiernego szafowania hasłami
typu "absurd"), ile między nami a Kościołem. Piszesz, że konieczne jest
ustalenie że płód jest już bez żadnej wątpliwości podmiotem ludzkim. Dobrze.
Tylko określając ten moment trzeba mieć świadomość, że (właśnie z uwagi na
rozciągłość czasową procesów fizjologicznych) jakikolwiek się poda, jest to
ustalenie arbitralne i inni mogą mieć w tym temacie inny pogląd. Który przez
niezgodność z naszym wcale nie staje się automatycznie absurdem.

Czym innym jest natomiast próba odgórnego narzucenia swojego poglądu. I w tym
punkcie jesteśmy zgodni - lepiej, żeby Kościół się w ustawy nie mieszał. Po ich
zmianie nikt przecież nikogo "abortować" na siłę nie będzie.

Jeśli chodzi o akapit drugi - w tej postaci staje się dużo bardziej zrozumiały,
bo jednoznaczny. Poprzednia wersja była mocno nieczytelna. Dziękuję za
przetłumaczenie "z polskiego na nasze", i przyjmuję do wiadomości.
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Bóg jako byt rzeczywisty
etyki nie da sie wyrozumowac...
Pytanie: dlaczego musimy sie odwolywac do Boga a nie rozumu.
Ano poniewaz etyki nie da sie wykombinowac rozumem. Spalenie czlowieka wg. nauki
to reakcja chemiczna. Zbrodnia nie jest pojeciem naukowym.

Dlaczego nie zrobic aborcji jesli jest tak wygodniej? Ze co? Ze zycie ludzkie?
Jakie ludzkie? Zawsze mozemy przedefiniowac ze ludzkie zaczyna sie od momentu x.
Nie naukowo. Wg. widzimisie. Po prostu widzimisie. Nauka widzi zycie czlowieka
jako proces ktory zaczyna sie w bardzo okreslonym momencie: momencie
zaplodnienia. Ale zawsze mozna to obejsc etyka relatywna. W ktorym momencie
nastepuje zaplodnienie? Sekunde wczesniej czy pozniej? Dobry argument. Ale wezmy
legalna aborcje do 6 tygodni. Sekunde pozniej czy wczesniej? I tu wrzask!!!

Dlaczego nie moge zabic babci jesli jest chora, ma zaniki pamieci i duzo
pieniedzy ktore moga byc lepiej przeze mnie zuzyte. Ze co? Ze nie zabijaj?
Dlaczego mamy zwracac uwage na jakas stara ksiazke. Zabijaj jesli to ma sens
logiczny. Ze prawo nie pozwala? Prawo mozna zmienic. Oczywiscie babcia musi sie
sama domagac zabicia. Ale to sie fa zalatwic. Mozne ja odpowiednio przygotowac,
poduczyc. Ze co? Ze to niemoralne? A co to jest moralnosc.

Dlatego etyka przychodzi z zewnatrz. Rozum robi z etyka co mu wygodniej. Etyka
nie da sie wyrozumowac, musi sie odwolywac do wyzszych wartosci. To cos tak jak
z komputerem ktory nigdy nie bedzie inteligentniejszy od czlowieka bo musi sie
odwolywac do aksjomatow ktore sa w nim zakodowane. Twierdzenie Goedla pokazuje
ze pewnych rzeczy nie da sie udowodnic w obrebie systemu logicznego bez wyjscia
poza ten system. Podobnie z etyka. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: zapłodnienie lub zagnieżdżenie-kłopoty!!
zapłodnienie lub zagnieżdżenie-kłopoty!!
Cześć. Czy któras z Was miała zdiagnozowane kłopoty z samym zapłodnieniem lub
zagniezdzeniem zaplodnionej komórki?
Czyli wszytsko jest ok, pęcherzyk rosnie, potem pęka, nasienie jest dobre a
momo to nie dochodzi do zapłodnienia.
Ja miałam juz 4 nieudane iui.U nas problemem jest wrogi śluz i w niewielkim
stopniu zniejszona ruchliwość plemników. Mozna by sądzić ,że własnie iui
bedzie dobrym rozwiązaniem bo omijamy śluz, w odpowiednim czasie podajemy
wypreparowane, najlepsze plemniki i powinno zadziałać. Niestety tak nie jest.
Lekarz rozkłada ręce i mówi,że nie wie dlaczego nie ma ciąży, może nie
dochodzi do zapłodnienia bo osłonka komórki jajowej jest za gruba i plemnik
się nie przebija...a to można sprawdzic tylko w in vitro A może własnie
dochodzi do zapłodnienia tylko jajeczko sie nie zagnieżdza??Jednak po każdym
iui brałam luteine lub duphaston na polepszenie endometrium..wiec juz sama
nie wiem
Miałam juz hsg, laparoskopię, biopsje endometrium, test na przeciwciała
przeciw plemnikom...wszystko wychodzi prawidlowo.Robiłam tez kilka badań
hormonów, niby wszystko ok, tylko PRL lekko podwyzszona (ale lekarz
powiedział,że takim poziomem nie mam się przejmowac)-teraz czeka mnie
kompleksowe badanie hormonów, typowe badania endokrynologiczne (sama to
wymysliłam!). Powoli kończa mi sie pomysły a lekarz mówi tylko in vitro, ale
tez gwarancji nie daje!
Może któras z Was miała takie problemy, że iui nie skutkowały, może są jakies
sposoby na sprawdzenie czy następuje zapłodnienie?pozdrawiam i dziękuję
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: co to znaczy?
około 7 dni od owulacji, jeżeli doszło do zapłodnienia następuję implantacja
czyli zagnieżdżenie zarodka w jamie macicy i to najprawdopodobnie to
oznacza.pozdrawiam! mati Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Usg - obserwacja owu?
No niekoniecznie. To w jajowodzie następuje zapłodnienie. Jajeczko przeciska
sie przez jajowód kilka-kilkanaście godzin. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: co pokoleji,kiedy peka , a kiedy sie przemieszcza
peka pecherzyk, uwalnia komorke jajowa, ktora wpada do jajowodu. zaplodnienie
nastepuje w jego bance na 1/3 dlugosci.
u mnie po peknieciu pecherzyka nie bylo widac nic. czasami plyn w zatoce
douglasa, ale nie zawsze.
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Oczywiście mam jakiś problem:-)
Do inseminacji niezbędna jest drożność,bo inaczej plemniki nie dojdą do
jajowodu,w którym następuje zapłodnienie.Można spróbować na początek jeden cykl
bez tego badania,ale póżniej lepiej sprawdzić,bo szkoda funduszy na inseminację.
Pozdrawiam! Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: niedrożne jajowody - co można z tym zrobić?
Zeby inseminacja miala sens musi byc droznosc. Jesli oba jajowody sa
niedrozne to inseminacji sie nie robi. Inseminacja to podanie
nasienia bezposrednio do macicy, reszta zaplodnienia nastepuje w
sposob naturalny stad potrzeba droznosci. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Kiedy zrobić badanie krwi bete HCG?
ani 10 dni po stosunku, bo zapłodnienie nastepuje później
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Pierwszy miesiąc ciąży
W drugim tygodniu? Przy 28-dniowym cyklu zapłodnienie następuje na przełomie 2
i 3 tygodnia

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Pierwszy miesiąc ciąży
> W drugim tygodniu? Przy 28-dniowym cyklu zapłodnienie następuje na przełomie 2
> i 3 tygodnia
>
to jest bzdura
drugi i trzeci tydzień przy cyklu 28 dniowym to 3 faza cylku i zaraz następuje
miesiączka nie sposób zajśc w ciąże Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Czy słyszałyście o tym...
A od kiedy to do zaplodnienia dochodzi w macicy? Jak niby zaplodniona komorka
mialaby sie oderwac od jej scianek, jesli zaplodnienie nastepuje w jajowodzie, a
dopiero po nim komorka przemieszcza sie do macicy? Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: 18 tydzień - który to miesiąc?
A to z tym 6 tygodniowym pierwszym miesiacem moglo by sie zgadzac, bo licza
ciaze od momentu ostatniej mieiaczki a zaplodnienie nastepuje najczesciej
jakies 2 tyg po nie Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Czy ma sens robić test ciażowy teraz?
po tygodniu od ew.zaplodnienia nastepuje zagniezdzenie w jamie macicy i dopiero
od tego momentu organizm produkuje gonadotropine kosmowkowa.Wczesniej organizm
jeszcze nie wie ze jest w ciazy.
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: jak to z nimi jest?
Zaplemnienia.
Zapłodnienie następuje jakiś czas później, kiedy plemniki przebrna przez pochwę,
macicę do jajowodów, gdzie czeka na nie jajo.

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: test
za wcześnie
najczulsze testy to te 6 dni od zapłodnienia,
ale przecież nie zawsze zapłodnienie następuje w tym samym dniu,
co stosunek
powinnaś już dostać miesiączkę? to teraz zrób drugi test
albo betę - będzie bardziej wiarygodnie
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: implantacja zarodka
implantacja zarodka
dziewczyny po ilu dniach od zapłodnienia następuje implantacja zarodka? i czy
to prawda że do tego czasu zarodek jest bezpieczny jeżeli chodzi o działanie
szkodliwych czynnikow? Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Wiek ciazy
Wiek ciazy
Czy zaplodnienie nastepuje w chwili wytrysku? Co to oznacza ze jestem w 8
tygodniu ciazy a w ksiazkach pisze 6 tygodni ma plod.Czyli 6 tygodni temu
doszlo do wspolzycia? Odpowiedzcie mi. Po co lekarz dodaje w takim razie te
dwa tygodnie? Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Zaplodnienie
Zaplodnienie
Czy do zaplodnienia dochodzi w chwili wytrysku, czy zaplodnienie nastepuje
kilka dni po wytrysku? Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Wrześniowe starania .......tym razem sie uda??!!!!
zaplodnienie
cytat mamo-tato
Zapłodnienie
Jajeczko wychwytywane jest natychmiast przez strzępki jajowodów. U kobiety z
niedorozwojem czy brakiem jednego jajowodu, podobnie jak w przypadku jajników,
pracę przejmuje ten zdrowy. Możliwe jest wychwycenie jajeczka przez przeciwny
jajowód co do jajnika, z którego zostało uwolnione. Już w tzw. bańce jajowodu
następuje zapłodnienie. Oczywiście może tez dokonać się w każdym innym odcinku
jajowodu. Niektórzy badacze wysnuli teorię, że komórka jajowa wydziela pewne
substancje chemiczne, które powodują, że plemniki nie maja problemu ze
znalezieniem jej. Jajeczko zwykle żyje 12-24 h, choć podejrzewa się, że do
zapłodnienia zdolne jest tylko przez 6 godzin. Badania wykazały, że stosunek
seksualny tuż po owulacji bardzo ogranicza szanse na zajście w ciążę. Plemniki
zwykle docierają do jajowodów w ciągu kilkunastu minut, ale nie maja zdolności
do zapłodnienia. Potrzebują około 6 godzin pobytu w szyjce macicy podlegając
procesowi tzw. kapacytacji, aby osiągnąć ostateczna dojrzałość. Dlatego
najlepszy czas na stosunek to dzień przed czy dzień jajeczkowania, a nie dzień
po. Plemniki zdolne są do zapłodnienia średnio 24-48 godzin. W przyjaznych
warunkach, w obecności śluzu płodnego w drogach rodnych kobiety, potrafią
przeżyć nawet 5 dni. Z praktycznego punktu widzenia płodnym okresem jest czas
dwa dni przed owulacją i jeden po. Ma to jednak znaczenie raczej w momencie,
kiedy nie znamy dokładnego czasu uwolnienia jajeczka (owulacja nie jest u
kobiety czymś łatwo rozpoznawalnym).

Plemnik w pierwszym momencie przylega do komórki jajowej dzięki pewnym
mechanizmom molekularnym związanych z błonami komórkowymi. To tak zwane
zaplemnienie. Główka plemnika przebija osłony chroniące jajo przy pomocy
wydzielanych przez niego enzymów. Oocyt ułatwia dodatkowo plemnikowi wnikniecie
do wnętrza cytoplazmy przez wytworzenie wyniosłości tzw. wzgórka przyjęcia i
jednocześnie wytwarza mechanizm uniemożliwiający wnikanie kolejnych plemników.
Jedną komórkę jajową zapładnia jeden plemnik. Następuje zbliżenie jąder obu
komórek i ostatecznie zapłodnienie - połączenie materiału genetycznego
rodziców. Powstaje jednokomórkowa zygota (zapłodniona komórka) .


Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: pazdziernikowo-grudniowe STARANIA o fasolke
zapłodnienie
cytat mamo-tato


Zapłodnienie
Jajeczko wychwytywane jest natychmiast przez strzępki jajowodów. U kobiety z
niedorozwojem czy brakiem jednego jajowodu, podobnie jak w przypadku jajników,
pracę przejmuje ten zdrowy. Możliwe jest wychwycenie jajeczka przez przeciwny
jajowód co do jajnika, z którego zostało uwolnione. Już w tzw. bańce jajowodu
następuje zapłodnienie. Oczywiście może tez dokonać się w każdym innym odcinku
jajowodu. Niektórzy badacze wysnuli teorię, że komórka jajowa wydziela pewne
substancje chemiczne, które powodują, że plemniki nie maja problemu ze
znalezieniem jej. Jajeczko zwykle żyje 12-24 h, choć podejrzewa się, że do
zapłodnienia zdolne jest tylko przez 6 godzin. Badania wykazały, że stosunek
seksualny tuż po owulacji bardzo ogranicza szanse na zajście w ciążę. Plemniki
zwykle docierają do jajowodów w ciągu kilkunastu minut, ale nie maja zdolności
do zapłodnienia. Potrzebują około 6 godzin pobytu w szyjce macicy podlegając
procesowi tzw. kapacytacji, aby osiągnąć ostateczna dojrzałość. Dlatego
najlepszy czas na stosunek to dzień przed czy dzień jajeczkowania, a nie dzień
po. Plemniki zdolne są do zapłodnienia średnio 24-48 godzin. W przyjaznych
warunkach, w obecności śluzu płodnego w drogach rodnych kobiety, potrafią
przeżyć nawet 5 dni. Z praktycznego punktu widzenia płodnym okresem jest czas
dwa dni przed owulacją i jeden po. Ma to jednak znaczenie raczej w momencie,
kiedy nie znamy dokładnego czasu uwolnienia jajeczka (owulacja nie jest u
kobiety czymś łatwo rozpoznawalnym).

Plemnik w pierwszym momencie przylega do komórki jajowej dzięki pewnym
mechanizmom molekularnym związanych z błonami komórkowymi. To tak zwane
zaplemnienie. Główka plemnika przebija osłony chroniące jajo przy pomocy
wydzielanych przez niego enzymów. Oocyt ułatwia dodatkowo plemnikowi wnikniecie
do wnętrza cytoplazmy przez wytworzenie wyniosłości tzw. wzgórka przyjęcia i
jednocześnie wytwarza mechanizm uniemożliwiający wnikanie kolejnych plemników.
Jedną komórkę jajową zapładnia jeden plemnik. Następuje zbliżenie jąder obu
komórek i ostatecznie zapłodnienie - połączenie materiału genetycznego
rodziców. Powstaje jednokomórkowa zygota (zapłodniona komórka) .

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Pomóżcie-plamienia!!
to moze byc plamienie zwiazane z zagniezdzeniem sie zarodka.Po ok 2 tygodniach
od zaplodnienia nastepuje silne ukrwienie macicy-stad te plamienie. Ale do
lekarza i tak musisz isc ,zeby potwierdzil ciaze. Tylko ok 4-5 tygodnia,
wczesniej nic nie widac. Pozdrawiam
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Co robicie "after"?
Czytalam, ze w sluzie szyjkowym - wydzielanym przez szyjke macicy (splywajacym
do pochwy i obsrewowanym przed owulacja) plemniki podlegaja procesowi
kapacytacji... Tu fragment artykulu z poratlu mamo-tato o zaplodnieniu:
Zapłodnienie
Jajeczko wychwytywane jest natychmiast przez strzępki jajowodów. U kobiety z
niedorozwojem czy brakiem jednego jajowodu, podobnie jak w przypadku jajników,
pracę przejmuje ten zdrowy. Możliwe jest wychwycenie jajeczka przez przeciwny
jajowód co do jajnika, z którego zostało uwolnione. Już w tzw. bańce jajowodu
następuje zapłodnienie. Oczywiście może tez dokonać się w każdym innym odcinku
jajowodu. Niektórzy badacze wysnuli teorię, że komórka jajowa wydziela pewne
substancje chemiczne, które powodują, że plemniki nie maja problemu ze
znalezieniem jej. Jajeczko zwykle żyje 12-24 h, choć podejrzewa się, że do
zapłodnienia zdolne jest tylko przez 6 godzin. Badania wykazały, że stosunek
seksualny tuż po owulacji bardzo ogranicza szanse na zajście w ciążę. Plemniki
zwykle docierają do jajowodów w ciągu kilkunastu minut, ale nie maja zdolności
do zapłodnienia. Potrzebują około 6 godzin pobytu w szyjce macicy podlegając
procesowi tzw. kapacytacji, aby osiągnąć ostateczna dojrzałość. Dlatego
najlepszy czas na stosunek to dzień przed czy dzień jajeczkowania, a nie dzień
po. Plemniki zdolne są do zapłodnienia średnio 24-48 godzin. W przyjaznych
warunkach, w obecności śluzu płodnego w drogach rodnych kobiety, potrafią
przeżyć nawet 5 dni. Z praktycznego punktu widzenia płodnym okresem jest czas
dwa dni przed owulacją i jeden po. Ma to jednak znaczenie raczej w momencie,
kiedy nie znamy dokładnego czasu uwolnienia jajeczka (owulacja nie jest u
kobiety czymś łatwo rozpoznawalnym).
Wyjasnienie slowa kapacytacja:
Kapacytacja

zachodzący w drogach rodnych proces prowadzący do nabycia przez plemnika
zdolności do zapłodnienia komórki.

Błony komórkowe plemnika ulegają odwracalnym zmianom. Wynikiem tego jest
hiperaktywacja, bez której plemnik nie jest zdolny do penetracji osłonki
przejrzystej. W czasie wędrówki w drogach rodnych następuje wzrost poziomu
metabolizmu i przebudowa białek błon komórkowych – dochodzi do
tzw. ”rozmrożenia błony” i staje się ona bardziej aktywna. Dochodzi również do
zmiany stosunku nasyconych do nienasyconych kwasów tłuszczowych błonie
komórkowej plemnika. Istotne jest też modulacja stężenia jonów wapnia
wewnątrzkomórkowego




Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: "bocianom już dziękujemy"
wieczna-gosia napisała:

> no blanka ja cie przepraszam, ale ja dorosla osoba jak czytam ze
mezczyzna
> wklada pracie do waginy kobiety, to sie chwilke musze zastanowic
ozzo chodzi
> gdyz wagine miewam i gina na kotrolach

To ja Cie Gosia tez przepraszam ale gdy jako dorosla kobieta czytam
o cipciach, cipkach, siskach i siusiakach to mi sie leko niedobrze
robi - wszystko to jakies takie rozmamlane, obsikane, bleeee. Wagina
to wagina, penis to penis - zadnego zdrabniania, udawania, ze to
takie slodkie i niewinne )) Kwestia skojarzen
Pracie faktycznie mnie tez smieszy nieslychanie.
W kwestii praktycznej - 8latkowi mowi sie rzeczy w prostych,
zolnierskich slowach: kobieta ma miedzy nogami wagine, mezczyzna
penis. Zwiazek kobiety z mezczyzna to nie tylko wspolne gotowanie i
wyprawy do lasu ale rowniez seks czyli tzw. stosunki plciowe. Polega
to na tym, ze dwoje DOROSLYCH ludzi znajduje sie w intymnej
sytuacji, najczesciej zaczyna sie od pocalunkow, pieszczot, czulych
slow a kulminacja jest wlozenie penisa do waginy. Wszystko to
sprawia (lub powinno sprawiac) wielka przyjemnosc obu stronom przy
czym do tej przyjemnosci TRZEBA DOROSNAC tak jak dorasta sie do np.
posiadania brody na buzi! Gdy penis jest w waginie, nastepuje
wytrysk, w wyniku ktorego MOZE nastapic zaplodnienie i po 9
miesiacach rodzi sie dziecko. To tak mniej wiecej jak ja rozmawialam
z moimi dziecmi. Oczywiscie, nalezy polozyc akcent na czulosc,
wzajemnosc uczuc, wzajemna chec bycia razem jak rowniez na
mozliwosci zapobiegania zajscia w ciaze. Poza tym wazne jest zeby
dziecko od razu bylo informowane, ze dotyczy to ludzi DOROSLYCH i
DOJRZALYCH do bycia rodzicami!
Az mi sie wierzyc nie chce, ze z 8letnim synem jeszcze dotad nie
rozmawialas o sprawach intymnych. On dotad nie pytal?
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: 4 tlumaczenia cimmingsa [sometimes i am alive...]
In article <953tp7$10@ruby.nextra.ch,
  "ellu bi-s" <ela.binswan@epsdata.comwrote:


Włodzimierz Holsztyński

|  ellu bi-s

| czesc, Wam :), pokusilam sie i ja o przetlumaczenie
| cummingsa. staralam sie wybierac ze wszystkich mozliwosci
| znaczenia danego slowa ten odpowiednik znaczeniowy, ktory
| najbardziej pasuje, w moim przekonaniu, do kontekstu
| wiersza a rownoczesnie nie psuje rytmu.

| Z tym klopot, wrecz przestepstwo tlumacza, gdy stosuje
| "swoje przekonanie" zamiast autora.

a jakie przekonanie mam wybierac, Wlodku?
na tym polega zadanie tlumacza,
ze - zgodnie ze swoimi umiejetnosciami
i przekonaniem - przeklada na swoj jezyk obcy.


Przede wszystkim dobry poeta nie daje swojego zrozumienia
tylko daje to co daje zrozumienie. No i potem przychodzi
tlumacz, jest dumny ze zrozumial, i tam gdzie autor byl
gleboki i nie dawal zrozumienia (wprost), tlumacz łup!
i daje, zamiast uzyc tej samej -artystycznej- metody
komunikowania sie z czytelnikiem.  Na dodatek nigdy nie mozna
byc za pewnym co i ILE chcial autor przekazac. Tlumacz
przez wybor jednego zrozumienia zatraca wszystkie pozostale.


| [...] flower = kwiat, moze byc takze czyms
| najdelikatniejszym (delikatnoscia),

| Zgadza sie, przestepstwo z premedytacja/.

a nie byl to najlepszy wybor? no, powiedz sam.


Fatalny!!!  Krople deszczu jak pylki, maja spasc na kwiat
i go zaplodnic. A Ty wstawilas delikatnosc. Naraz
"morderczy" deszcz zapladnia... delikatnosc?!
DELIKATNOSC?!!  Ha-ha-ha, delikatnosc zapladnia...
To dopiero poetka!!! :-)  Nie wyglupiaj sie ellu :-)

Popatrz tez na taki "drobiazg".  Cummings pisze
prosto, bezposrednio: i feel (czuję).  A Ty odebralas
mu to, tlumaczac "chcialbym je poczuc" -- olbrzymia
roznica, zabralas przezycie. On czuje! W danym momencie.
Tam nie ma zadnych zyczen, zadnego planowania, tylko
zmyslowo rzecz sie dzieje. zastapilas zmyslowe przezycie
abstrakcja/.


| murdering = morderczy, ale takze brukajacy, szpecacy,
| beszczeszczacy (wybralam to ostatnie, bo moglo byc przez
| autora uzyte wlasnie w takim sensie, podniecajaco-brukajacym)...

| A za to to juz nic tylko wirtualne krzeselko elektryczne
| na dlugie, zimne, zimowe wieczory.  I cos Ty ellu nabroila,
| naropbila.  Commings ma silne podobienstwo-skojarzenie
| poprzez ekstremalny kontrast (tak jak mowimy: straszliwie mi
| sie podoba, itp): morderczy-zyciodajny deszcz.  Zbrukalas
| poezje cummmingsa :-)  U niego bylo poetycznie!!

no, dobrze, to moze tak. ale moze tez nie.
specjalnie wybralam mozliwosc, ktora nie narzucala
sie tak od razu jak mordering = morderczy

poza tym: mordujacy? a "beszczeszczacy"
jest imieslowem czynnym.


To akurat tu glupstwo.  Wazny jest ladunek emocjonalny.
"Murdering", bo moze to pociagnac decyzje, bo moze
nastapic zaplodnienie i zamordowanie dotychczasowego
stylu zycia, swiat moze mu (i jej!) sie zmienic,
a dotychczasowy zginie, zostanie zabity. Zycie i smierc.
Moze deszcz jest morderczy, bo wszystkie plemniki (poza
czasem jednym-dwoma) gina/. Sa jak zolnierze na wojnie.
Takie sa podswiadome konotacje.  Ty wprowadzilas obce
konotacje moze nawet pruderyjne lub zwiazane z zahamowaniami:
bezczescic.  (No, no, wydalo sie, wyszlo szydlo z worka :-).


ale tak poza tym, a moze najpierw: zeby tlumaczyc wiersze,
trzeba byc [...]


Alez ellu, swietnie ze dodalas swoje, nie tlumacz sie! :-)


pozdrawiam :-) e.


Nawzajem,

    Wlodek




Sent via Deja.com
http://www.deja.com/

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: 4 tlumaczenia cimmingsa [sometimes i am alive...]

czesc, Wlodku,


| a jakie przekonanie mam wybierac, Wlodku?
| na tym polega zadanie tlumacza,
| ze - zgodnie ze swoimi umiejetnosciami
| i przekonaniem - przeklada na swoj jezyk obcy.

Przede wszystkim dobry poeta nie daje swojego zrozumienia
tylko daje to co daje zrozumienie. No i potem przychodzi
tlumacz, jest dumny ze zrozumial, i tam gdzie autor byl
gleboki i nie dawal zrozumienia (wprost), tlumacz łup!


no, no, na tyle to ja jednak umiem rozroznic znaczenia slop. staram sie wiec
nie lupac.


i daje, zamiast uzyc tej samej -artystycznej- metody
komunikowania sie z czytelnikiem.  Na dodatek nigdy nie mozna
byc za pewnym co i ILE chcial autor przekazac. Tlumacz
przez wybor jednego zrozumienia zatraca wszystkie pozostale.


no, niestety. totez wbrew pozorom bardzo trudno byc tlumaczem. najlatwiej
jeszcze przetlumaczyc ulotke reklamowa, ale juz tam jakie cuda sie dzieja,
to glowa odpada. tekst literacki to juz w ogole wyzsza szkola jazdy. a na
najwyzszym pietrze jest poezja. Baranczak-poeta potrafi, ale juz
Slomczynski-nie poeta, choc dwujezyczny, nie do konca. Henryk Bereska,
tlumacz z polskiego na niemiecki (tez i poeta), jest chyba - obok Dedeciusa
(choc ten akurat nie poeta) - najlepszy.

ale tlumaczenia - nawet te najlepsze - starzeja sie razem z epoka, co jest
najlepszym dowodem na udzial psychiki (z calym historycznym bagazem)
tlumacza w tlumaczonym tekscie.


| [...] flower = kwiat, moze byc takze czyms
| najdelikatniejszym (delikatnoscia),

| Zgadza sie, przestepstwo z premedytacja/.

| a nie byl to najlepszy wybor? no, powiedz sam.

Fatalny!!!  Krople deszczu jak pylki, maja spasc na kwiat
i go zaplodnic. A Ty wstawilas delikatnosc. Naraz
"morderczy" deszcz zapladnia... delikatnosc?!
DELIKATNOSC?!!  Ha-ha-ha, delikatnosc zapladnia...
To dopiero poetka!!! :-)  Nie wyglupiaj sie ellu :-)


ze kwiat, to kazdy glupi widzi (ja tez ;)) - ale chcialam pokazac, ze sa
inne, o wiele rzadziej uzywane znaczenia. nad deszczem tez sie zastanawialam
(zeby inaczej), ale nie znalazlam odpowiedniego slowa po polsku zamiast (a
na przyklad po niemiecku by bylo - (Regen)guss -ulewa -Guss -takze ten
chaust wody, ktory sie wylewa jednym zamachnieciem sie z wiadra, to by mi
pasowalo, bo mysle, ze o to chodzilo w wierszu).


Popatrz tez na taki "drobiazg".  Cummings pisze
prosto, bezposrednio: i feel (czuję).  A Ty odebralas
mu to, tlumaczac "chcialbym je poczuc" -- olbrzymia
roznica, zabralas przezycie. On czuje! W danym momencie.
Tam nie ma zadnych zyczen, zadnego planowania, tylko
zmyslowo rzecz sie dzieje. zastapilas zmyslowe przezycie
abstrakcja/.


"I will feel" to nie to samo co "I feel".


| murdering = morderczy, ale takze brukajacy, szpecacy,
To akurat tu glupstwo.  Wazny jest ladunek emocjonalny.
"Murdering", bo moze to pociagnac decyzje, bo moze
nastapic zaplodnienie i zamordowanie dotychczasowego
stylu zycia, swiat moze mu (i jej!) sie zmienic,
a dotychczasowy zginie, zostanie zabity. Zycie i smierc.
Moze deszcz jest morderczy, bo wszystkie plemniki (poza
czasem jednym-dwoma) gina/. Sa jak zolnierze na wojnie.
Takie sa podswiadome konotacje.


to akurat juz Twoja interpretacja.


Ty wprowadzilas obce
konotacje moze nawet pruderyjne lub zwiazane z zahamowaniami:
bezczescic.  (No, no, wydalo sie, wyszlo szydlo z worka :-).


nie, wybralam bezczeszczacy (za blad w pisowni przepraszam) z powodow
przewrotnych: "gwalc mnie, drecz mnie, bezczec mnie" - niektorych taki
slownik podnieca. nie ma wiele wspolnego z pruderia ;).


Alez ellu, swietnie ze dodalas swoje, nie tlumacz sie! :-)


ufff  :-)

e.

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Wychowane do posłuszeństwa
Nieszczęście w tym, że nie każdy wątpi. Gdyby wątpił, bardziej tolerancyjnie
podchodziłby do światopoglądu innych, różnego od własnego. Brak wątpliwości
rodzi fundamentalizm, nie tylko pośród wierzących, pośród ateistów również. Nie
ma nic gorszego jak ludzie przekonani, że posiadają wyłączność na Prawdę.
Ja sama chyba siebie określiłabym mianem ateistki poszukującej. Za dużo w swoim
życiu miałam doznań natury metafizycznej, by twierdzić, że poza tym światem nie
ma niczego więcej. Czuję, że jest, choć nie mogę zaakceptować osobowego
istnienia Boga, na dodatek Boga ingerującego w ten świat. Gdybym uznała, że
ingeruje, musiałabym uznać, że jest Złem.
Przy założeniu, że Bóg jest, stworzył ten świat i ingeruje w jego dzieje,
równie dobrze Biblią mógłby być dla mnie film Spielberga "Sztuczna
inteligencja". Ludzkość stworzyła roboty na swój obraz i podobieństwo.
Stworzyła po to, by jej służyły. Ale okazało się, że inteligencja te roboty
uczłowieczyła, że one też zaczęły marzyć, pragnąć i mają równie silną jak
człowiek wolę życia. Wówczas ludzkość uświadomiła sobie, że są od niej lepsze,
bo nieśmiertelne, więc zaczęła stosować utylizację. Sceny ze stadionu, gdzie
ludzka dzicz czerpie przyjemność z obserwacji w jaki sposób niszczy się roboty,
były przerażające. To był zwyczajny mord, mimo że dokonywany na pozornie
martwych przedmiotach. Ale tylko pozornie. Podczas seansu doznałam uczucia, że
Bóg, jeśli istnieje, traktuje nas dokładnie w taki sam sposób jak my te roboty.

- Po co Bóg stworzył człowieka? Obstaję przy swoim : by mu służył.

- Dla mnie, jako ateistki, zoofilia nie jest grzechem a złem, wyrządzaniem
krzywdy bezbronnej istocie. W przypadku zwierząt seks jest ukierunkowany
wyłącznie w celu prokreacyjnym. Przecież zwierzęta uprawiają seks tylko w
okresach rui czyli płodności. U psowatych suka ma cieczkę dwa razy do roku.
Poza tymi okresami seks zupełnie ją nie interesuje. U kotowatych trzy razy do
roku. Jedynie małpy - szympansy i goryle uprawiają sztukę dla sztuki, dlatego
bo mają wysoko rozwiniętą inteligencję. U kotów i psów, a przypuszczam, że u
innych gatunków podobnie, samica kopuluje póki nie zostanie zapłodniona. Kiedy
zapłodnienie następuje, seks przestaje ją interesować.W takiej sytuacji
zmuszanie zwierzęcia do seksu to gwałt, a gwałt jest złem.

- Argument o grzesznej myśli przyjmuję. Nie zgadzam się z nim, ale przyjmuję,
bo w kategoriach moralnych religia rzeczywiście nie może tego w inny sposób
interpretować.

Pozdrawiam Cię i życzę szybkiego uporania się z problemami. Głowa do góry!
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani...
ggigus napisała:

> Logiczna wiedza?? Kochany, nikt tak naprawde nie wie ,kiedy zaczyna sie
> czlowiek.Ludzie sie o to kloca, a tu nagle pojawia sie Panicz, skarbnica
> wiedzy, ktora - jak przystalo na prawdziwia skarbnice - niczym swej wiedzy
nie
> moze poprzec. Skarbnica a la Panicz mowi - no bo tak, bo JA wiem lepiej, bo
JA
> MAM logiczne uzsadnienie itp. A jesli zapytac, gdzie to uzasadnienie, cisza.
> Slaba argumentacja.

kontynuujemy to? mozemy, choc nie wiem, jaki sens.
nie cisza i nie slaba argumentacja. w kazdym razie na tyle nie-slaba, ze nie
potrafisz jej podwazyc.

> Skoro nie milczysz, Paniczu, to gdzie ten cytat, w ktorym namwialam do
aborcji?GDZIE; NO GDZIE? Podaj, kochany, podaj po prostu. Czekam.

zdaje sie, ze nie rozumiesz, o co mi chodzi. wyjasnie:
zaczalem pisac w tym watku, sprowokowany Twoja wypowiedzia, ze do aborcji nie
namawiasz. zainteresowalo mnie to, gdyz chcialem poznac powody, dla ktorych
wyrazilas tak kategoryczne stwierdzenie (Ty! tak dbala o precyzje wypowiedzi,
nie napisalas, ze nie zawsze lub nie kazdego, tylko - po prostu: nie i juz). a
potem przyznalas, ze jednak dopuszczasz sytuacje, w ktorej aborcje doradzisz. i
tylko o to mi chodzilo. nie musze Tobie niczego dowodzic. sama napisalas, co
napisalas. mozesz teraz sie wycofywac, zaciemniac sens swoich wypowiedzi, mnie
juz wszystko jedno. wiem, co chcialem wiedziec.

> Co do mojej definicji czlowieka - w przeciwienstwie do Ciebie nie uwazam, ze
> wiem lepiej. Taka definicja mi odpowiada.

a hitlerowcom odpowiadala jeszcze inna (UWAGA, nie porownuje Cie do nich!).
osobiste preferencje to za malo.

Bo Twoja definicja o odmniennym DNA
> to nonsens, jest. Gdyby nie bylo roznicy miedzy DNA matki a dziecka, wszyscy
> wygladalibysmy i bylibysmy tacy sami. Jak Ty, albo ja, albo George Clooney.

i co z tego? nie mowimy, co by bylo gdyby, tylko jak jest. a jest tak, ze
ludzie rozmnazaja sie plciowo, przy czym zaplodnienie nastepuje przez
polaczenie dwoch komorek: jajka i plemnika. co by bylo, gdyby proces ten
przebiegal inaczej nie jest przedmiotem tej dyskusji. po zaplodnieniu powstaje
nowy organizm i tyle. jesli masz informacje, ze jest inaczej - podaj je! w
przeciwnym razie bedziemy powtarzac ciagle to samo, a to - nudne.

> Jezeli chcesz podac jakas definicje, zadbaj o to, by miala ona sens. Zajrzyj
do
> podrecznika biologii, miast sie tylko nan powolywac.

nie,nie, to Ty mialas zajrzec, pamietasz? :)

> Paniczu, ja sie nie zajmuje wykazywanie blednosci Twoich tez, o le jeszcze
tego
> nie zauwazyles. chcialam tylko dowiedziec sie, na czym polega lepszosc Twoich
> tez, o ktorych pare postow wczesniej tak hucznie pisales. Nie potrafiles
jednak
> mi tej lepszosci udowodnic. Tego sie nie da, to fakt.

no i dobrze. tak uwazasz, a ja nie przyszedlem tu do niczego Cie przekonywac,
juz to pisalem. interesowalo mnie zupelnie inne zjawisko, ktore soba
reprezentujesz. potwierdzilas je i jestem usatysfakcjonowany.
czegoz wiecej zyczyc sobie po udziale w forum?

pozdrawiam
mp

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Nieczystość w religii i filozofii żydowskiej
Cieszę się, że masz zdrowy dystans do ...
stefan4 napisał:

> Broń Boże, nie piszę o jądrowych. Jądrowe (z wyjątkiem chromosomu Y) nie mają
> powodu się ,,buntować'', bo są dziedziczone po obojgu rodzicach, więc nie ma
> dla nich ślepych ścieżek. Mam na myśli geny w mitochondriach, w symbiontach

... antropomorfizacji, gdyż równie głupie jak antropomorfizowanie bezmyślne,
jest odrzucenie antropomorfizacji o ogóle. Ewolucjoniści odrzucający
antropomorfizacje są jak hipotetyczni fizycy, którzy odrzuciliby pojęcia czasu
i przestrzeni - byliby oczywiście bliżej prawdy, ale nie mieliby komu o niej
opowiedzieć.

A więc, do rzeczy! Kiedy mówimy o "buncie", mamy na myśli geny jądrowe lub w
ostateczności geny organelli, takich jak mitochondria. Kiedy jednak mówimy o
pozostałych symbiontach, które same rozmnażają się niezależnie od tego, czy i
kiedy następuje zapłodnienie nosiciela, to nie możemy mówić o "buncie".
Bakterie, grzyby, pierwotniaki, robaki i inne zwierzęta, dla których jesteśmy
domem, mają swoje własne cele i interesy genetyczne, mają swoje geny jądrowe i
swoje symbionty. Jeżeli spojrzeć na człowieka z punktu widzenia bakterii, to
człowiek jest dla bakterii tylko częścią rozszerzonego fenotypu, czyli wg
terminologii Dawkinsa, zmienionym środowiskiem składającym się z innych istot
żywych. Na ciało człowieka można patrzeć jak na miasto zbudowane przez
bakterie - każdy organizm wielokomórkowy jest takim miastem, budowlą
zaprojektowaną (bardzo dano temu) i utrzymywaną przez zamieszkujące je
bakterie. Każde takie miasto jest dla bakterii bardzo długowieczne -
chcąc "zrozumieć" bakterie musimy uzmysłowić sobie taką perspektywę, że każde
miasto żyje miliony lat (nasze kilkadziesiąt lat życia to nawet milion pokoleń
dla naszych bakterii), a ich mieszkańcy mogą swobodnie wędrować między
miastami, toczyć o nie wojny, a czasem nawet je niszczyć.

A czym jest z tej poerspektywy człowiek? Jest tylko siecią komputerów miejskich
z centralnym komputerem, który próbuje się czasami buntować (zażywać lekarstwa)
i zanieczyszcza miasto, zalewając je całe deszczem chemikaliów, najczęściej
zupełnie nieskutecznych.

> jeśli w ogóle mają na świat przychodzić samce.

Samce są narzędziem do budowania nowych miast, narzędziem wymyślonym po to,
żeby umocnienia nowego miasta i jego systemy obronne były tajemnicą dla
przyszłych najeźdźców. Gdyby nowe miasta były kopiami miast już istniejących,
to bardzo by to ułatwiało najeźdźcom ich zdobywanie. Symbionty nasze nigdy z
własnej woli nie zrezygnują z rozmnażania płciowego swoich nosicieli.

> Nie można pozbyć się bakterii wykichując je

Oczywiście, że nie w tym sensie, w jakim myślisz. Jednak dla bakterii, które
pragną emigrować do innego miasta, zepsucie się maszyny do kichania jest
poważną niedogodnością, same nie potrafią podróżować, potrzebują jakiejś
pomocy, wywołają nasilenie się innych objawów choroby: kaszel, katar, proszenie
o pomoc inne miasto - zauważ, że miasta potrafią się do siebie zbliżać a nawet
się dotykać, kiedy bakterie potrzebują emigrować.

> Wobec tego nosiciel nie może zmniejszyć ryzyka takiej śmierci przez
> posłuszeństwo symbiontom, tylko raczej przez trzymanie ich w ryzach.

My, twoi mieszkańcy, mówimy Ci na to: "nie rozśmieszaj nas, zapomnij o nas,
jesteś tylko miastem, skup się na szukaniu kontaktów z innymi miastami, bo na
tym polega Twoja przyjemność"

> organizm ulega osłabieniu z jakiegoś powodu

Nie z "jakiegoś". Organizm ulega "osłabieniu" (to też antropomorfim) wtedy, gdy
leży to w interesie jego symbiontów.

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: prośba o wyjaśnienie ...
Pies to znak z astrologii chińskiej. To zupełnie inny system
astrologiczny niz europejski.

Nie ma żadnego znaku Wężownika. To jest gwiazdozbioastrologiczny
podział na znaki nie ma powiązania z gwiazdozbiorami. Nazwy są takie
same, jak gwiazdozbiory na pasie Zodiaku 4 tys lat temu, bo wtedy
znaki im odpowiadały. Na tym powiązania się kończą. Znak to 1/30
koła Zodiaku, zamiast tradycyjnych nazw możnaby operować kątami ale
tak jest po prostu wygodnie i praktycznie. Podobne znaczenie miały w
starozytności "gwiazdy stałe", które wyznaczały wówczas konkretne
stopnie na kole. Obecnie mamy inne metody pomiaru, a gwiazdy od tego
czasu i tak zmieniły położenie. We wspólczesnej astrologii nie
bierze się ich pod uwagę.

Astrologia opiera się na badaniach zależności połozenia planet na
niebie i tego, co się równocześnie dzieje na Ziemi. Nie wiemy, skąd
sie ta synchroniczność bierze ale mamy dowoda, że ona istnieje i
potrafimy na tej podstawie trafnie wnioskować i przewidywać
wydarzenia. Nie jest to żadna magia, tak, jak nie jest nią
psychologia. To tylko wiedza statystyczna i obowiązują w niej wręcz
matematycznie ścisłe zasady interpretacyjne.

Znak zodiaku, jaki się powszechnie określa, to znak odpowiadający
położeniu Słońca w chwili urodzenia. Na tej podstawie nie można
okreslić charakteru człowieka ani niczego prognozować. To tylko
jeden z elementów indywidualnego układu horoskopu. Do sporządzenia
horoskopu potrzebna jest data, dokładny czas narodzin i miejsce,
gdzie te narodziny sie odbyły. Wówczas sporządza się dokładną mapę
układu nieba nad tym miejscem w momencie narodzin i dopiero z
analizy tego układu wyciąga wnioski. Poprawna interpretacja wymaga
wielu lat studiowania i ćwiczeń. "Horoskopy" gazetowe to takie sobie
wróżbiarstwo, niewiele mającego wspólnego z prawdziwym horoskopem, a
często jest pisane prosto z sufitu przez pierwszego lepszego
dziennikarza, który o astrologii nie ma nawet zielonego pojęcia.

Moment narodzin jest ważny, ponieważ jest to moment rozpoczęcia
samodzielnego zycia, pierwszy kontakt ze swiatem i wówczas powstaja
pierwsze wzorce naszych zachowań, z ktorych korzystamy potem przez
całe życie, jedynie je modyfikując pod wpływem doswiadczeń. O tym,
że działamy wg podświadomych wzorców i o tym, jak ważne są pierwsze
wzorce, mówi psychologia, której do zabobonów chyba nie zaliczasz?

Moment poczęcia być moze jest ważny również ale jak go precyzyjnie
wyznaczać? Nie sądzę, by ktokolwiek czynił to ze stoperem, a i tak
zapłodnienie następuje nawet do 2 dni później. Ponadto zygota nie ma
jeszcze psychiki, a astrologia zajmuje się głównie nią i problemami
w życiu wynikającymi z nabytych automatyzmów. Astrologii poczęcia
nikt poważnie nie badał z powodów j.w., trudno więc cokolwiek
sensownego powiedzieć o jej znaczeniu.

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: nieświątecznie - zagrożenie ciąży... :(
anahella napisała:
> No wlasnie. Ale "dzieciobojstwo" to tez Uran, ktory stracil swoje dzieci do
> Tartaru.
>
> Mamy wiec mordercza rodzinke: Uran - kochany tatus, ktory zwala dzieci do
> "piekla", jeden z nich sie ratuje, czyli Saturn. Najpierw kastruje tatusia a
> potem morduje wlasne potomstwo. Wsrod bostw jednak smierc nie jest zjawiskiem
> tak powszchenym jak u ludzi, wiec jeden cwaniak (Jowisz) ratuje sie i
> wspanialomyslnie przebacza tatusiowi uprzednio ratujac polkniete rodzenstwo.
>
> Mysle, ze brak dzieci moze sie wiazac z roznymi ukladami w horoskopie, ale
> przede wszystkim chyba szukamy polaczen planet odpowiedzialnych za dzieci z
> Uranem i/lub Saturnem. Oczywiscie Saturn lub Uran w V nie oznacza automatycznie
> poronien, usuwania ciazy czy wrecz dzieciobojstwa!
>
> Zastanawiam sie nad innymi mocnymi planetami meskimi: Marsem i Plutonem. Nie ma
> m
> pojecia czy ich uklady (poprzez aspekty lub wladztwa) maja z tym jakis zwiazek,
> ale mysle ze jak zwykle - o kazdym wydarzeniu decyduje caly horoskop.
>
> Znam przypadek. W natalu jest Saturn w kwinkunksie do Urana. Uran jest w V. Prz
> y
> tranzycie Saturna przez Urana wlascicielka horokopu usunela ciaze. Nie mam juz
> tego horoskopu, ale w tranzytach miala wtedy ostro - mnostwo aspektow do roznyc
> h
> planet w horoskopie, dlatego nie sadze by jeden Saturn na planecie w V domu
> stanowil o przerwaniu zyciu dziecka.
>
> Przyznam, ze w tym temacie potrafie postawic wiecej pytan niz udzielic
> odpowiedzi. Nie wiem czy "poronieniowy" horoskop kobiety dziala sam w sobie, cz
> y
> musi tu sie nalozyc energia horoskopu ojca dziecka. Pewnie to drugie.
>
> No i jeszcze jedna rzecz. Na pewno nie sam tranzyt do horoskopu matki tu dziala
> .
> Zanim nastepuje poronienie musi nastapic zaplodnienie, a horoskopu tegoz czesto
> nie mamy, a nigdy na pewno nie znamy godziny.

Widzisz, Ty rozpatrujesz tu przypadek poronienia i to bardziej w wyniku wlasnej decyzji kobiety.
Tutaj natomiast mamy chyba doczynienia ze smiercia niemowlecia... bo jednak te dzieci sie
urodzily, tylko ze czas ich zycia byl wyjatkowo krotki... Dwojka mowiac prawde urodzila sie martwa
i nie bardzo wiem czy tutaj termin "poronienie" tez mozna zastosowac...
Ja bym tu widziala jakies aspekty Saturna i Plutona, a zwlaszcza VIII/V dom.

> > Ale byc moze chodzi tu tez o Lilith
>
> Lilith nie byla greckim bogiem. To demon z mitologii zydowskiej.
Moze troche to niezrecznie napisalam. Nie chcialam powiedziec, ze Lilith jest greckim bogiem
Tylko, ze Lilith moze byc "zamieszana" w kwestie zmarlych dzieci.
Nie pamietam teraz dokladnie, ale to chyba Piotr Piotrowski cos pisal o zlowieszczym dzialaniu
Lilith na niemowleta.
Nie wiemy nic o domach, ani o datach tych wydarzen...
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Już bliski jest dzień, gdy Kościół ze wstydem...
dokowski napisał:

> Gość portalu: VlaD napisał(a):
>
> > Chodzi o ciągłość rozwoju zarodka, ciężko wybrać jednoznaczną
> > datę od której mamy do czynienia z człowiekiem.
>
> Zapłodnienie ciągnie się przez długie minuty, potem następne kilkanaście
minut
> mieszają się geny. Skala czasowa jest nieco inna, jednak jakościowo dylemat
> jest ten sam, nie wiadomo w którym chwili następuje zapłodnienie czy
poczęcie.
> Poza tym dla prawa (dla ducha praworządności) taka definicja jest
niepotrzebna.
>
> Prawo potrzebuje udowodnić winą, a więc dla prawa istotne powinno być, żeby
> płód był już podmiotem ludzkim bez wątpliwości. Prawo antyaborcyjne jest
> sprzeczne z duchem prawa - z duchem zasady, że wątpliwości czynią oskarżonego
> niewinnym.
>

No więc właśnie! Nie dość na tym, że samo zapłodnienie nie jest jednorazowym
aktem (nie ma - jest), lecz procesem o okreslonej dynamice i czasie trwania,
nie dość, że potem taki embrion ma jeszcze do przebycia długą (w porównaniu z
własnymi rozmiarami) drogę, na ktorej wiele może się zdarzyć, to jeszcze w
wyniku różnych okoliczności może się zdarzyc, że w ogóle nie zagnieździ się w
śluzówce macicy i zostanie wydalony. A dzieje się tak dlatego, że 1. sam może
być zdefektowany a Natura sie przed tym broni swoimi własnymi siłami. 2. mogą
istnieć naturalne (czy raczej patologiczne) przeszkody, np. niedrożność
jajników. Wtedy dopiero robi się problem, 3. może sie nie zagnieździć z powodu
choćby stanu zapalnego śluzówki (czyli zjawisk patologicznych po stronie
kobiety). Dodajmy jeszcze, że ów proces wędrówki trwa ok. 7-10 dni. W tym
czasie nie ma żadnej możliwości stwierdzenia "ciąży", a zatem nawet sama
kobieta o tym nie wie. Tymczasem ustawodawca objął takie embriony ochroną
prawną. Inaczej mówiąc, chce bronić coś, czego nie jest w stanie w ogóle
stwierdzić. Ponieważ wiadomo, że coś ok. 2/3 zarodków jest wydalanych w sposób
naturalny, na skalę masową ma miejsce "przestępstwo" w świetle wspomnianej
ustawy. Celowo napisałem przestępstwo w cudzyslowie, ponieważ jest tak tylko w
świetle kretyńskiej ustawy. "Kretyńskiej", bo chce - powtórzę - chronić coś,
czego nie jest w stanie stwierdzić.

> > Z drugim akapitem Twojej wypowiedzi już nawet żal dyskutować - kubełek ja
> du
>
> Mam nadzieję, że tym razem Cię nie zmęczyłem i stać Cię jeszcze na
zrozumienie
> meritum. Zastanó się, jeżeli aborcja jest morderstwem, jak chcą fanatycy, to
> dlaczego matkę - morderczynię - traktują jak niewinną a chcą karać tylko
> lekarza, który miał obowiązek jej pomóc, żeby sobie krzywdy nie zrobiła, jak
> nakazuje mu etyka lekarska.
>
> Intencją ustawodawcy nie jest więc zadośćuczynienie sprawiedliwości (ukaranie
> mordercy) ale coś innego. Najbardziej prawdopodobne jest, że intencją było
> osiągnięcie tego celu, który został osiągnięty, skoro ustawa nie jest
> zmieniana. A celem jak widać jest poniżenie kobiet i sprawienie, aby
cierpiały
> w warunkach aborcyjnego podziemia.


Obejrzyj resztę postów z wątku



Strona 2 z 3 • Wyszukiwarka znalazła 169 wypowiedzi • 1, 2, 3