Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: kiedy można ograniczyć ojcu prawa rodzicielskie





Temat: rozwód i co dalej
Ojciec ma prawo złożyć pozew w Sądzie Rodzinnym o uregulowanie kontaktów z
dzieckiem jeżeli zaczniesz ograniczać mu widzenia z córką. Pozew składa się
wtedy jeżeli rodzice nie mogą się dogadać w kwestii spotkań, wychowania dziecka.
Twój były mąż ma takie samo prawo, jak Ty do wychowywania córki, zabieranie
małej na spacer, wyboru szkoły czy sposobu leczenia dziecka itd. Tobie nie wolno
wizyt z ojcem zabraniać czy ograniczać. Jeżeli zauważasz, że dziecko przychodzi
od ojca zmienione, agresywne, umów się na wizytę z psychologiem dziecięcym.
Jeżeli psycholog uzna, że wizyty u taty wpływają destrukcyjnie na psychikę
dziecka możesz sądownie ograniczyć prawa rodzicielskie ojcu lub złożyć pozew o
przyznanie kuratora czy ograniczenie wizyt u ojca. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: ograniczenie praw rodzicielskich
ograniczenie praw rodzicielskich
mam pytanie do osob ktore staraly sie ograniczyc prawa rodzicielskie ojcu
dziecka. mam niespelna 3 letnia coreczke z poprzedniego zwiazku, obecnie
jestem zwiazana z innym mezczyzna jestesmy zareczeni i planujemy wziasc slub
niebawem. chcemy ograniczyc ojcu malej prawa a potem zeby mala nosila nazwisko
męża. ojcic dziecka obecnie niema kontaktu z corka jedynie co to przesyla
alimenty i tak jeśli ma dobry humor. nie mam do niego zaufania i stracił je
dwa lata temu gdy próbował mnie udusić po pijaku.wiec obecnie ojcem dla malej
jest mój obecny partner, on dba o wychowanie i potrzeby corki. wiec prośba
jest o podpowiedz co i jak , i czy taka sprawa w sadzie wymaga jakichś oplat. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Zmiana nazwiska dziecka pomocy!!!
To nie tak. "Zmiana nazwisko obojga rodziców rozciąga się na małoletnie dzieci.
Jeżeli zmiana nazwiska dotyczy tylko jednego z rodziców rozciągnięcie je na
małoletnie dziecko wymaga pisemnej zgody drugiego z nich. Gdy dziecko ukończyło
14 lat, potrzebna jest również jego zgoda ( na piśmie )." Więc jeśli chcesz
zmienić sama nazwisko dziecku, musisz w pierwszym kroku sądownie ograniczyć
prawa rodzicielskie ojcu. Dopiero w drugim kroku trzeba wystąpić o zmianę
nazwiska dziecka na nazwisko męża matki i to już powinno być dość proste bez
konieczności przysposabiania dziecka przez męża albo dramatycznie zawikłanych
uzasadnień. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Rozwód za porozumieniem i ograniczenia praw rodzic
Rozwód za porozumieniem i ograniczenia praw rodzic
Czy jest taka możliwość? Rozwieść się za porozumieniem stron, bez prania
brudów, a jednocześnie ograniczyc prawa rodzicielskie ojcu?
Mieszkam z rodzicami i zawsze mieszkałyśmy z córką u dziadków, mąż nie
sprawował opieki takiej codziennej nad dzieckiem, a z łożeniem na utrzymanie
bywało bardzo różnie. Ostatnio pierwszy raz przysłał mi pocztą alimenty na
córkę. Chcę ograniczyć mu prawa czy to możliwe przy rozwodzie za
porozumieniem? Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: prosze o porade
prosze o porade
mam pytanie do osob ktore staraly sie ograniczyc prawa rodzicielskie ojcu
dziecka. mam niespelna 3 letnia coreczke z poprzedniego zwiazku, obecnie
jestem zwiazana z innym mezczyzna jestesmy zareczeni i planujemy wziasc slub
niebawem. chcemy ograniczyc ojcu malej prawa a potem zeby mala nosila nazwisko
męża. ojcic dziecka obecnie niema kontaktu z corka jedynie co to przesyla
alimenty i tak jeśli ma dobry humor. nie mam do niego zaufania i stracił je
dwa lata temu gdy próbował mnie udusić po pijaku.wiec obecnie ojcem dla malej
jest mój obecny partner, on dba o wychowanie i potrzeby corki. wiec prośba
jest o podpowiedz co i jak , i czy taka sprawa w sadzie wymaga jakichś oplat. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: na czym polega ograniczenie praw rodzicielskich?
na czym polega ograniczenie praw rodzicielskich?
składam sprawe o alimenty - to po pierwsze.
po drugie chce ograniczyc prawa rodzicielskie ojcu dziecka - po pierwsze
tatuś olewa maxymalnie dziecko ,poza tym nie chce na nie płacić.
ma równiez zdecydowanie jakieś problemy sam ze sobą ,wymyśla sobie jakąś
nieprawdziwą wirtualną rzeczywiśtość.
W jakim stopniu ja moge mu ograniczyć prawa? jak to wszystko wygląda? jak
musze to uargumentowac? jakie mam szanse? i jesli mi sie to uda to jak to
bedzie wyglądało w rzeczywistosci? jakie on bedzie miał prawa do dziecka a
jakich miał nie bedzie?

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: Odebranie praw rodzicielskich.
Wiesz, ale też jest tak, że wystarczy, że kobieta POWIE na rozprawie, że ojciec
bił ją lub dziecko, i wystarczy. Albo wykorzysta JAKĄŚ awanturę, kiedy na
przykład cisnął o podłogę jakimś talerzem, albo powie, że się "realizował
zawodowo" zamiast dbać o dziecko (ostatnio bardzo modny model: najpierw
wprowadza się faceta w sytuację, gdzie, aby zaspokoić wymagania finansowe żony
musi on pracować na dwa etaty, a potem czyni mu się z tego zarzut, że
zaniedbywał obowiązki domowe). A to już podpada pod "trwałe zaniedbywanie
dziecka". To sformułowanie jest w polskich sądach rodzinnych rażąco nadużywane
nawet wobec kobiet, które przecież mają przed sądami (ZWŁASZCZA rodzinnymi)
taryfę ulgową. Aby ograniczyć prawa rodzicielskie ojcu spokojnie wystarczy.

Druga sprawa jest taka, że sąd wcale nie musi odbierać ojcu praw rodzicielskich,
aby skutecznie odseparować od niego jego dziecko. Przecież wystarczy, że
orzeknie, że na przykład ojciec ma prawo do kontaktu z dzieckiem np. raz na
miesiąc przez dwie godziny, co właściwie jest normą. Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: dno
znaczy, że na samodzielnej mamie bardzo często przewijają się posty, że matka
chciałaby ograniczyć prawa rodzicielskie ojcu dziecka
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: buuu mam złamany nosek!
Sporo z Was tu na mnie nieźle naskoczyło, a chyba tylko dwie osoby z tego co
wyczytałam wiedzą, jak się to dalej odbywa. Nie masz świadków, niewiele możesz
zrobić. Jedyne co masz, to opis lekarski, bo sąsiedzi zwykle "nic nie widzą, nic
nie słyszą". Jak przyjdzie co do czego, delikwent w sądzie będzie się tłumaczył
tym, że owszem, sprzeczka była, delikwent się wkurzył, chciał wyjść z domu, z
zamachem otworzył drzwi i żonie się tymi drzwiami dostało a, że była na niego
wściekła, odebrała to jako atak na siebie. Przestańcie wierzyć w bajki, że
policja tutaj wiele pomoże, bo policja owszem, przyjedzie, popatrzy na
delikwenta który uda, że nie wie o co chodzi, poprosi o dowody osobiste, spisze
dane i odjedzie. Pierwszy krok jest najtrudniejszy, bo po takim szoku delikwent
zwykle zaczyna sobie to odbijać na żonie, że śmiała się na taki krok odważyć. Na
drugi krok żona może się już nie odważyć, bo delikwenta z chaty na amen nikt jej
nie zabierze i ona będzie musiała z nim żyć, albo zabrać dzieci i uciec do
rodziców lub domu samotnej matki [tam na 3 do 6 miesięcy]. Pół biedy, jeśli może
się przenieść do rodziców, gorzej, kiedy pozostaje jej dom samotnej matki na
określony czas. Jeśli zgłosi sprawę na policję i policja zacznie działać,
automatycznie sprawa pójdzie do sądu, gdyż paragraf 207 jest ścigany z urzędu.
Wtedy też do domu przyślą jej kuratora, bo gdzie są dzieci i przemoc w rodzinie,
tam jest i kurator. Co dalej, a no jeśli dzieci w jakikolwiek sposób na tym
ucierpiały [same były bite lub przyglądały się awanturom], dzieci mogą zabrać do
domu dziecka na czas rozwiązania sprawy, umieścić w rodzinie zastępczej, lub
ograniczyć prawa rodzicielskie ojcu, a nawet i teoretycznie bogu ducha winnej
matce. Matka w tym wypadku jest uznawana za współwinną, gdyż pozwala na to, aby
dzieci się w takim domu gdzie jest przemoc wychowywały.
Co grozi w takim przypadku delikwentowi ? Grozi mu od 3 miesięcy w zawieszeniu,
do kilku lat [jeśli wcześniej za podobny czyn był karany] w zależności od tego,
czy znęcanie się nosiły ślady szczególnego okrucieństwa. Jeśli delikwent
zostanie przebadany przez biegłego psychiatrę i zostanie stwierdzona choroba
psychiczna, wtedy już żaden sąd nie weźmie na siebie odpowiedzialności i nie
ukarze chorego człowieka. Jeśli biegły stwierdzi, że delikwent jest bardzo
niebezpieczny dla otoczenia, wtedy sąd może jedynie umieścić delikwenta w
placówce zamkniętej na leczeniu. Tyle to by było długiego pisania w bardzo
zwięzłym skrócie
Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: ex i next
> > nie jest dobrym ani odpowiedzialnym opiekunem, nie rozmawia z naszym syne
> m,
> nie zna jego potrzeb i upodobań, odbębnia widzenia raz na jakiś czas i tyle.
>
> No i ja tu mając taką sytuacje wystąpiłabym o ograniczenie praw ojcu.
Spokojnie
>
> udowodnic nieodpowiedzialność i już.


kochana naiwna zuzo, czy ty wiesz, co to znaczy ograniczyć prawa rodzicielskie
ojcu i z jakich powodów sąd je ogranicza? na pewno nie wystarczy tu, że "nie
jest dobrym ani odpowiedzialnym opiekunem, nie rozmawia z naszym synem, nie zna
jego potrzeb i upodobań, odbębnia widzenia raz na jakiś czas i tyle. " >


>>>>>Skoro nie mam zaufania do eksa, dlaczego mam mieć zaufanie do niej??
No właśnie, kolejny raz widać jak wiele zależy od facetów w relacjach w obie
> strony. Nieodpowiedzialny facet to także katastrofa dla neksi.
>
nie rozumiemy się - większość eksi nie ma zaufania do swych eks, bo jak ma
mieć, jeśli to on albo rzuca rodzinę, albo swą żoną i dzieckiem pomiata
doprowadzając do sytuacji, że ona odchodzi (pomijam oczywiście sytuacje, w
których to kobieta poznaje innego faceta i odchodzi z nim. ale takie raczej tu
nie szlochają). Więc większość eksi widzi swych byłych facetów jako
nieodpowiedzialnych.



> Beznadzieja, ja nigdy, przenigdy nie zachowałabym się w taki sposób i jak
sądze
>
> z wypowiedzi dziewczyn na tym forum, one też nie.
>
a ja wcale nie jestem tego pewna. Przypuszczam, że ta panna była bardzo młoda,
bardzo zakochana, bardzo zapatrzona w siebie i bardzo pewna swego. Tu tez jest
sporo takich neksi :)) (ale również wiele rozsądnych, oczywiście!)




> > Dostałam z powrotem kłębek nerwów zamiast dziecka, kupkę siedzącego w kąc
> ie
> > nieszczęścia, kompletnie rozbitego. I nic, NIC, nie mogłam zrobić.
>
> ??? A czy rozmawiasz z ojcem dziecka?

o święta naiwności! a jak sądzisz??? oczywiście że tak, ale co z tego?



>
> Jak zdarzył
> > się taki rok, że nie puściłam dziecka z ojcem nie chcąc go na to po raz
> kolejny
> >
> > narażać, to okazałam się wredną suką odcinającą dziecko od ojca...
>
> Kto Ci postawił taki zarzut? Były mąż?

no a kto?

Czy za
> nieodpowiedzialność faceta należy winić neksię (może tylko za to, że się z
> takim gościem zadała, ale to już inna historia).
>

za to akurat najmniej - w końcu ja też się zadałam, niby dlaczego ona miałaby
być mądrzejsza ode mnie i się nie nabrać?? :))



Czy nie widzisz czytając te posty, że to
> eksie zaczynają pierwsze nerwowo podchodzic do tematu?

nie, nie widzę. widzę, ze obie strony są równie nerwowe.

> Jeszcze się nic nie
> wydarzyło, a eksie już mają pretensje. Tak na wszelki wypadek.

dokładnie to samo można powiedzieć o neksiach :) alergicznie i z zazdrością
reagujących na każdy kontakt ich M z eks.


Jak dowiedzą się
>
> że ich mąż ma kobietę, już zaczynają działać. A czy nie wystarczyłoby pogadać
z
>
> ojcem dziecka o swoich obawach? No a jak facet nieodpowiedzialny recydywista,
> to nawet jak nie bedzie miał nowej kobiety, to i tak problem jest. I moim
> zdaniem, trzeba sie czepiac faceta, a nie neksi. No chyba że odciąga faceta
od
> dziecka, ale dziewczyny z tego forum tego nie robia.


o! różnie to bywa! choć rzeczywiście, neksiowe wpisy "nie znoszę tego dziecka,
choć go na oczy nie widziałam" są zwykle zagłuszane przez komentarze: "jak
kochasz faceta, to musisz też zaakceptować fakt, że on ma dziecko i jemu będzie
poświęcał część czasu".

Obejrzyj resztę postów z wątku



Temat: ex-tesciowa!!! - proszę o poradę
Moim zdaniem rozwiązaniem problemu jest tylko i wyłącznie
ograniczenie władzy rodzicielskiej ojcu do współdecydowania o
istotnych sprawach dziecka. Podstawą takiej decyzji dla sądu jest
fakt, że dziecko zamieszkuje z Tobą i faktyczny stan jest taki, że o
sprawach bieżących decydujesz Ty. Sąd nie podważa tą decyzją
kompetencji ojca - sankcjonuje jedynie stan faktyczny.

Nie ma innej możliwości - bez decyzji sądu rodzinnego będziesz stale
lekceważona, stale będą się zdarzały sytuacje podważania Twoich
kompetencji, nie przywożenie dziecka na czas, jakieś wymuszania i
inne sytuacje nie fair wobec Ciebie - od ex-męża i ex-teściowej, i
pewnie całej ex-rodziny. Póki dziecko jest małe, jest to przykre
tylko dla Ciebie; ale dziecko rośnie i będzie obserwować sytuacje
lekceważenia matki. Będzie rosnąć w przekonaniu, że tak można.
Uważam, że powinnaś zawalczyć o szacunek dla siebie - dla swojego
lepszego samopoczucia i dla swojego dziecka. A w przypadku takich
osób jak Twoja ex-teściowa i ex-mąż decyzja sądu na papierze
naprawdę wiele zmienia - zaczynają się wtedy zachowywać jak ludzie.

I nie będzie wtedy sytuacji takich, że ktoś odebrał dziecko z
przedszkola/szkoły a Ty nic nie wiedziałaś (bo teraz przy pełni praw
rodzicielskich tak naprawdę ojciec dziecka może upoważnić swoją
matkę do tego i nic nie poradzisz), albo nie odwiózł do domu o
ustalonej godzinie bo teoretycznie zepsuł mu się samochód.
Ograniczenie praw rodzicielskich + ustalenie kontaktów w określonych
dniach i godzinach naprawdę wiele zmienia. Wówczas za odstępstwa od
ustaleń grożą pewne konsekwencje. I groźba tych konsekwencji -
bądźmy szczere, nie szacunek dla byłej żony - sprawia, że ex-mąż i
ex-teściowa chcąc nie chcąc będą się trzymać reguł.

U mnie w trakcie rozprawy dot. ograniczenia ojcu praw rodzicielskich
sąd groził palcem ex-teściowej za to, że mówi córce o mnie złe
rzeczy, że mnie słownie lekceważy w obecności dziecka, podważa
autorytet, itd. Dobrze, żeby babcia wiedziała o tym, że takie
działania to działania na szkodę dziecka i mogą skutkować
ograniczeniu praw babci do widywania się z wnukiem. Nie wiem, czy w
Polsce zapadł choć jeden wyrok skazujący w takiej sprawie, ale
faktem jest, że jest na to paragraf.

I nie chodzi wcale i absolutnie o to, aby dziecku zabraniać wizyt u
babci czy u ojca - niech jeździ jak najczęściej, niech babcia jak
najwięcej poświęca czasu i uwagi wnukowi, niech juz kupuje te
gazetki (może inaczej nie umie). Ważne, że są, ważne że chcą być w
życiu dziecka - ważne oczywiście dla dziecka. I to jest to, co
musisz zaakceptować - ich obecność. Jest bardzo wiele dzieci
opuszczonych przez ojców i ich rodziny po rozwodzie, i dla dziecka
to jest dopiero dramat.

Natomiast nie można się zgodzić na brak poszanowania dla Ciebie,
zachowania nie fair. Ja się w każdym razie nie zgodziłam, i wyszłam
na tym w 100% wygrana - i mi, i dziecku jest teraz o niebo lepiej.

Życzę powodzenia - ta walka jest do wygrania!

Obejrzyj resztę postów z wątku